Geoblog.pl    indochina2010    Podróże    Hong Kong-Macau-Płd. Chiny-Wietnam-Kambodża-Laos-Tajlandia-Malezja-Singapur    Kierunek: Tajlandia
Zwiń mapę
2010
30
maj

Kierunek: Tajlandia

 
Laos
Laos, Luang Prabang
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 14786 km
 
Dzis zamierzamy wreszcie zwiedzic sam Luang Prabang. Mam na mysli zabytki, bo samo miasto dosyc dobrze juz poznalismy, co nie jest szczegolnie trudne, bo poza night market plus minus 2 ulice nic tu nie ma. W kazdym razie, o 19 mamy autobus na granice z Tajlandia. Bezposrednio do Chiang Mai niby sa polaczenia w biurach, ale to jest jakas kombinacja alpejska. Polega to prawdopodobnie na tym, ze sa 2 bilety, jeden na granice i drugi na szybko kombinowany na granicy przez jakiegos przewodnika. Totez zdecydowalismy, ze lepiej bedzie pojechac na granice i na wlasna reke cos wykombinowac niz powierzac to chaotycznym Laotanczykom.

Nasze zwiedzanie zbyt dlugo nie potrwalo. Wtoczylismy sie na wzgorze swiatynne, z ktorego roztaczala sie ladna panorama okolicznych gor i samego miasta. Plus dodatkowo ladujace samoloty. Niezbyt nam sie spieszylo, wiec poczlapalismy na poczte i wyslalismy kolejna porcje kartek. Mamy nadzieje, ze tym razem dojda, bo z Wietnamu jeszcze ida. Chyba :) Na szczescie zaszlismy do agencji turystycznej podac nazwe hostelu, z ktorego maja nas zabrac. Okazalo sie, ze VIP bus o 19 niestety sie popsul (ciekawe jak chcieli nas o tym poinformowac) i jedziemy autobusem lokalnym (nieznacznie tanszym) o 17, a pick up jest juz o 16. Co gorsza, autobus wyjezdza wczesniej, a przyjezdza na granice pozniej.... No coz, nie mamy za bardzo wyjscia. W hostelu posiedzielismy z godzine i przyjechal po nas tuk tuk z mieszkancem Los Angeles na pokladzie. Koles wygladal na kompletnego durnia, ale nas mocno potem zaskoczyl...:)

Po 16 zajechalismy na dworzec. Dworzec sam w sobie jest ciekawy. Pelno straganow, autobusow wiozacych skutery i wory ryzu na dachu. Nasz rowniez mial taki asortyment na dachu i na szczescie nei wygladal na kompletny zlom. Zapoznalismy 2 Amerykanki, ktore udawaly sie do Wietnamu, ale nie za bardzo chyba wiedzialy, gdzie jada :) I ich autobus wygladal na kompletny zlom. Oprocz chmary Laotanczykow (sporo jechalo na stojaco i wszyscy stali przy kierowcy :) jechal Holender i Amerykanka. Tak wiec nie bylismy sami w tym zwierzyncu ;)

Poczatek drogi byl ok, mniej wiecej do Pakmongu. W Pakmongu zrobil sie dluzszy postoj, bo nastapila awaria autobusu. Awaria polegala na zepsutej zarowce z przodu. Do usuniecia awarii potrzeba bylo 5 Laotanczykow :)) Oprocz tego byla ciekawa knajpa, z martwymi gekonami przywiazanymi do nogi od stolu. W miedzyczasie minal nas inny autobus, ktory na skrzyzowaniu prawie nie zmiescil sie w zakret i niemal wjechal do sklepu wprawiajac w panike kilku miejscowych :D W autobusie zasnac bylo bardzo ciezko. Na mnie co jakis czas kladl sie lokalny grubas, Lenin siedzial z babcia, ktora pod nasza chwilowa nieobecnosc na postoju rozebrala sei niemalze do stanika, a Marcin siedzial obok wrzeszczacego i placzacego malego dziecka...
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (5)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
indochina2010
Sebastian Trojanowski
zwiedził 5.5% świata (11 państw)
Zasoby: 72 wpisy72 37 komentarzy37 385 zdjęć385 0 plików multimedialnych0